Biznes i Finanse

Nie ma wątpliwości co do tego, że urządzenia mobilne w obecnych czasach stają się coraz popularniejsze. W Polsce co roku liczna posiadaczy smartphonów i tabletów rośnie z roku na rok. To sprawiło, że zarówno strony internetowe, jak i wiele innych oprogramowani musiały dostosować się do tych urządzeń. W związku z tym zwiększa się popyt na usługi, które zawierają się w zakresie aplikacji mobilnych, a to sprawia, że wzrosło zapotrzebowanie na specjalistów w tej właśnie dziedzinie. Przedstawiamy najlepsze sposoby na to jak zostać programistą aplikacji mobilnych.

Programista aplikacji – kim jest i czym się zajmuje?

Programista aplikacji mobilnych to określenie dla specjalisty, który ma umiejętności pozwalające na tworzenie aplikacji na platformy mobilne, czyli na przykład dla firmy apple, na system android, dla firmy google. Taki specjalista musi mieć oczywiście szeroką wiedzę z zakresu tworzenia interfejsów użytkowania, które są doskonale dopasowane do systemów mobilnych. Powinien on również znać zasady projektowania grafiki 2D. W tym zawodzie niezbędne może okazać się wykształcenie w kierunku różnych języków programowania, a także środowisk programistycznych, których znajomość jest niezbędna do pracy w tej branży.

Jak zostać programista aplikacji mobilnych?

Potrzebne jest przede wszystkim odpowiednie wykształcenie, studia a także różne kursy doszkalające to doskonała okazja do nabycia niezbędnej wiedzy, której samemu niestety trudno jest się nauczyć. Coraz częściej wiele uczelni wyższych dostosowuje się do zmieniających się trendów obecnych na rynku pracy. Niezbędne jest również doświadczenie. To oczywiste, że bez umiejętności praktycznych trudno jest znaleźć pracę w najlepszych firmach programistycznych. Ważne w tym zawodzie jest więc nabycie doświadczenia jeszcze podczas trwania edukacji. Nie można ograniczyć się jedynie do poznawania się z tym działem tylko w praktyce, ale należy dowiedzieć się co tak naprawdę sprawia największe trudności w tym zawodzie i na co szczególnie zwrócić uwagę.

Ile zarabia programista aplikacji mobilnych?

Już w 2018 roku stanowisko programisty aplikacji mobilnych stało się tak bardzo popularne, że pracodawcy w ogłoszeniach mogli podawać wynagrodzenie dla specjalisty w tej dziedzinie. Średnia kwota wynagrodzenia, która została określona na podstawie setek ofert wynosiła nawet 8000 złotych na umowie o pracę. W przypadku B2B wynosiła 8500 złotych. Warto jednak zaznaczyć, że jest to jedynie dolna granica, a wynagrodzenie dla doświadczonych programistów aplikacji może sięgać nawet do 15000 złotych miesięcznie.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Niemal każdemu z nas marzy się, aby zostać milionerem. Zastanawiamy się jak wygrać w Lotto, czy też jak rozkręcić jakiś dochodowy biznes. Jednak wcale nie myślimy o tym, że największy wpływa na naszą kondycję finansową mają zupełnie przyziemne nawyki, wedle których zarządzamy pieniędzmi. Aby zostać bogatym człowiekiem powinniśmy wyeliminować wiele naszych zachowań, których na pierwszy rzut oka wcale nie odbieramy jako negatywnych. Musimy przestawić się na zupełnie inne myślenie o pieniądzach. Siła ciężkości powinna zdecydowanie być przesunięta z konsumpcji w stronę inwestowania. Jak zostać bogatym człowiekiem?

Dlaczego ludzie są biedni?

W tym miejscu zastanówmy się jakie aspekty naszego zachowania jako konsumentów powodują, że nie możemy się wzbogacić. Oczywiście nieco upraszczamy, albowiem wpływ na naszą sytuację finansową mogą mieć również zupełnie inne aspekty, nawet te, na które zupełnie nie mamy wpływu. Co zatem stoi nam na przeszkodzie w wyjściu z marazmu finansowego? Przede wszystkim z znacznej mierze żyjemy na kredyt. To oczywiście pozwala nam cieszyć się pewnymi dobrami, jednak nasze finanse cały czas znajdują się pod kreską.

Kolejnym błędem jest nieoszczędzanie. Oczywiście można powiedzieć, ze brak oszczędności wynika głównie z niskich zarobków. Jednak oszczędzać można nawet niewielkie kwoty, najważniejsza w tym wypadku jest regularność i konsekwencja. Nieduże sumy odkładane co miesiąc mogą nam w dłuższym terminie przynieść sporą sumę. Jednak nasza kultura oszczędzania stoi na bardo niskim poziomie. Ważnym czynnikiem jest również marnotrawienie czasu na rzeczy błahe i zbędne, które można przecież wykorzystać na zarabianie i naukę.

Jak zostać bogatym człowiekiem?

Więc jak zostać bogatym człowiekiem? Przede wszystkim całkowicie zapomnijmy o zaciąganiu pożyczek i kredytów. Kupujmy tylko za gotówkę i dopiero wtedy, kiedy taki zakup nie zrujnuje naszego budżetu. W tym wypadku więc należy się uzbroić w spore pokłady cierpliwości. Musimy również regularnie oszczędzać, a zgromadzone środki przeznaczać na inwestycje. Powinniśmy sobie ustalić określoną kwotę, którą co miesiąc będziemy przeznaczać na inwestowanie, zamiast na konsumpcję. Taki nawyk, może przynieść nam spore profity w dłuższym terminie. Poza tym powinniśmy stale się uczyć i nie bać się nowych wyzwań. Kiedy pracujemy na etat, to warto po godzinach rozwijać jakiś biznes.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Szukasz dodatkowego źródła zarobków? W internecie znajdziesz wiele możliwość na podreperowanie swojego budżetu. Nie musisz szukać dodatkowej pracy, czy zostawać na nadgodziny. Wystarczy ci komputer, dostęp do internetu i kilka popołudniowych godzin, aby uzdrowić twoje finanse poprzez dodatkowy zastrzyk gotówki. Jak tego dokonać? Jak zarobić dodatkowe pieniądze przez internet?

Jak zarobić dodatkowe pieniądze przez internet?

Przede wszystkim w sieci możesz świadczyć szereg usług jako freelancer. Nie musisz zakładać działalności gospodarczej. Swoje usługi oferuje wiele platform pośredniczących między zleceniodawcami i zleceniobiorcami. W tym wypadku możliwe, że zaistnieje tylko konieczność podpisania umowy o dzieło i na tym kwestie formalne się skończą. Dzięki takiemu pośrednictwu nie musisz szukać zleceń na własną rękę.

Copywriting – ile można zarobić na pisaniu artykułów?

Jedną z możliwości jakie przed tobą stoją jest zarabianie dodatkowych pieniędzy jako copywriter. Jeśli pisanie przychodzi ci z łatwością, a do tego potrafisz bezbłędnie posługiwać się polszczyzną, to jest to idealne dla ciebie rozwiązanie. Co prawda jeśli nie jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie, to nie możesz liczyć na jakieś wysokie stawki. Jednak za prosty artykuł zapleczowy o średniej jakości możesz otrzymać około 2-3 zł za 1000zzs. Jeśli piszesz szybko i bezbłędnie, to możesz sobie całkiem nieźle dorobić. Artykuły o wyższej jakości i bardziej merytoryczne wymagają już większej pracy i przede wszystkim przeprowadzenia researchu. Ale w tym wypadku stawki idą już znacznie w górę.

Jakie usługi można świadczyć przez internet?

Oczywiście pisanie artykułów, to niejedyna możliwość zarobienie dodatkowych pieniędzy w sieci. Poprzez internet swoje usługi mogą bowiem również świadczyć tłumacze, graficy, webmasterzy, czy też specjaliści od SEO. Jeśli dysponujesz wiedzą i umiejętnościami z którejś z tych branż, to śmiało możesz zaoferować swoje usługi w sieci. Inną ciekawą opcją jest również założenie bloga i czerpanie z niego zysków poprzez publikowane materiałów reklamowych. Jednak w tym wypadku na odpowiednie zarobki będziesz musiał nieco poczekać i włożyć bardzo dużo czasu i energii na prowadzenie swojej strony. Zawsze można również otworzyć sklep internetowy i powoli rozkręcać sprzedaż. To jednak również inwestycja bardziej długofalowa.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Problem kradzieży danych osobowych i wykorzystywania ich do wyłudzenia kredytów staje się coraz bardziej powszechny. Regularnie Biuro Informacji Kredytowej publikuje raporty na temat skali tego zjawiska. Jest to oczywiście dla nas sytuacja bardzo niebezpieczna. Jeśli ktoś posłuży się naszymi danymi w celu wzięcia kredytu, to wyjaśnienie tej sprawy z pewnością zajmie nam sporo czasu i nerwów. Albowiem to po naszej stronie będzie leżało udowodnienie, że staliśmy się ofiarami oszustwa. Jednak decydujące znaczenie ma tutaj szybkość naszej reakcji. A o kredycie, który ktoś wziął na nasze dane, zwykle dowiadujemy się dopiero wtedy, kiedy komornik puka do naszych drzwi. Jak sprawdzić czy ktoś wziął kredyt na mój dowód?

Wyłudzanie danych osobowych

W jaki sposób ktoś może wyłudzić nasze dane osobowe? Przede wszystkim musimy uważać gdzie w sieci, czyli na jakich stronach, zostawiamy dane ze swojego dowodu osobistego. Musimy w tym wypadku być bardzo ostrożni. Wypełniając różnego rodzaju formularze, czy to podczas zakładania jakiegoś konta, czy też robiąc zakupy w internecie, zwróćmy uwagę na to, czy stroną jest szyfrowana. Niezabezpieczona strona internetowa powinna od razu wzbudzić nasz niepokój. Sprawdzajmy więc, czy przy każdym adresie strony wyświetla się charakterystyczną kłódka. Oczywiście swoje dane można nieopatrznie przekazać przestępcom również poza internetem. Dlatego bardzo rygorystycznie pilnujemy swojego dowodu osobistego. Absolutnie nigdzie nie powinniśmy go zostawiać w zastaw. Jeśli ktoś od nas tego wymaga, np. w wypożyczalnie jakiegoś sprzętu, kategorycznie nie powinniśmy się na taką praktykę zgadzać.

Jak sprawdzić, czy ktoś wziął kredyt na mój dowód?

Obecnie zaciągnięcie pożyczki zwłaszcza w instytucji pozabankowej z formalnego punktu widzenia jest bardzo proste. Wystarczy, że wypełnimy odpowiedni formularz podając swoje dane osobowe. Procedura, która bardzo ułatwia życie pożyczkobiorcom, niestety jest również wykorzystywana przez przestępców. Jeśli dysponują oni skradzionymi danymi, to są w stanie na te dane wyłudzić pożyczkę. Jak jednak możemy się dowiedzieć, czy zostaliśmy ofiarami takiego procederu.

Jak sprawdzić, czy ktoś wziął kredyt na mój dowód?

Najlepszym w tym wypadku rozwiązaniem jest założenie konta w Biurze Informacji Kredytowej. Możemy tutaj wygenerować raport o aktualnym stanie naszego zadłużenie. Wówczas szybko sprawdzimy, czy na naszym koncie jest jakiś kredyt, którego sami nigdy nie zaciągaliśmy. Warto również aktywować tzw. alerty. System poinformuje nas o każdej sytuacji, kiedy ktoś posługując się naszymi danymi będzie wnioskował o pożyczkę. Dzięki temu będziemy mogli szybko zareagować.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej to zdecydowanie nie jest droga usłana różami. Brak zleceniodawców, opóźnienia w opłacaniu faktur, problemy z Urzędem Skarbowym i Zakładem Ubezpieczeń Społecznych – z tymi aspektami musi zmagać się niemal każda osoba, która prowadzi własną firmę. Wydaje się, że czynnikiem, który może skutecznie zdusić rozwój firmy w jej początkowym stadium, są zwłaszcza opłaty, które należy iścić z tytułu ubezpieczeń społecznych. Niezależnie od osiąganych dochodów co miesiąc musisz odprowadzać na konto ZUS określoną kwotę. W tym roku kształtuje się ona na poziomie około 1300 zł. W przyszłym ma wzrosnąć do prawie 1500 zł. Tę daninę musisz zapłacić nawet kiedy twoja firma przynosi straty. Kiedy nie opłacasz ZUS-u, na twoim koncie rośnie dług, o pokrycie którego prędzej czy później ta instytucja się upomni. Jak spłacić zaległości w ZUS?

Konsekwencje nieopłacania w terminie składek do ZUS

Za jakim konsekwencjami muszą liczyć się przedsiębiorcy, który nieterminowo opłacają składki do ZUS? Przede wszystkim dług w ZUS, to kwestia, którą musisz pilnować samodzielnie. ZUS jako instytucja nie będzie informował cię o przekroczonym terminie, czy też o aktualnym stanie zadłużenia. Dopiero po jakimś czasie możesz otrzymać od ZUS pismo o konieczności uregulowania konta, po rygorem egzekucji komorniczej. Nie ma jednak reguły co to tego, kiedy takie pismo otrzymasz. W tym czasie dług może już zrobić się całkiem spory. Dodatkowo ZUS może nałożyć na ciebie karę za nieopłacanie składek w wysokości nawet 100% należności, jakie masz do spłacenia. Stąd też warto założyć sobie konto na portalu zus.pl i stale monitorować stan swoich zobowiązań wobec ZUS. Co jednak możemy zrobić z naszym długiem, jeśli nie dysponujemy kwotą na jego całkowitą spłatę.

Jak spłacić zaległości w ZUS?

Przede wszystkim jeśli mamy zaległości w opłacaniu składek do ZUS, to nie powinniśmy dopuścić do sytuacji, kiedy jako pierwsza na tę sytuację reaguje właśnie ta instytucja. Pismo od ZUS o konieczności zapłaty zobowiązania pod rygorem komorniczego zajęcia konta firmy, stawia cię pod ścianą i daje niewielkie pole manewru. Stąd też zdecydowanie warto wyjść samemu z inicjatywą i zgłosić się do ZUS z prośną o rozłożenie zobowiązania na raty. To bardzo rozsądne wyjście z sytuacji. Oczywiście nie jest powiedziane, że ZUS po analizie twojego wniosku pozytywnie przychyli się do twojej prośby. Jednak zdecydowanie warto spróbować podjąć taką inicjatywę.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Twój domowy budżet się nie spina i zastanawiasz się w jaki sposób można zaoszczędzić? Zdecydowanie nie jest to sprawa prosta, wszak niektóre wydatki są stałym elementem naszych domowych finansów. Warto jednak dokładnie przeanalizować naszz budżet, bo być może znajdziemy w nim newralgiczne miejsca, gdzie gotówka wycieka nam w sposób przesadny. Cięcie wydatków może okazać się dla nas czasami bolesne, jednak oszczędzanie może nam przynieść wiele korzyści. Jak oszczędzać w gospodarstwie domowym?

Jak oszczędzać w gospodarstwie domowym? Tnij wydatki na zakupach!

Nie da się ukryć, że większą część naszego budżetu pochłania konsumpcja. Wydaje się więc, że oszczędzanie powinniśmy zacząć od jej ograniczenia, albo mądrzejszego i uważniejszego robienia zakupów. Przede wszystkim zawsze powinniśmy robić listę zakupów. Dzięki temu będziemy kupować rzeczy zbędnych i całkowicie przypadkowych. Sporządzenie listy powoli nam dokładnie się zastanowić, czy wszystkie produkty, które chcemy nabyć, są nam rzeczywiście potrzebne. Świadome zakupy mogą nam przynieść naprawdę wiele oszczędności. Zawsze też powinniśmy sprawdzać i porównywać ceny produktów. Może warto się zastanowić czy sklep, w którym najczęściej robimy zakupy nie jest zbyt drogi. Powinniśmy też być bardzo ostrożni przy korzystaniu z promocji.

Jak zaoszczędzić na rachunkach?

Kolejną pozycją w naszym domowym budżecie, która może przynieść nam oszczędności, są rachunki. O ile z czynszem nic nie możemy zrobić, to opłaty za prąd, wodę i ogrzewanie jesteśmy w stanie znacznie zmniejszyć. W jaki sposób można zaoszczędzić na prądzie? Przede wszystkim powinniśmy zawsze wyłączać światło w pomieszczeniach, w których aktualnie nie przebywamy. Warto również wyłączać z kontaktu różne urządzenia elektryczne. Trzeba się również zastanowić nad wymianą żarówek na energooszczędne. Takie działania pozwolą nam na spore oszczędności.

Powinniśmy również oszczędzać wodę. W tym wypadku w łazience warto korzystać z prysznica, niż fundować sobie kąpiel w wannie pełnej wody. Warto również sprawdzić dokładnie stan armatury sanitarnej w naszym mieszkaniu. Cieknący kran może bowiem być przyczyną naprawdę wysokich rachunków za wodę. Bardzo oszczędnie powinniśmy również korzystać z instalacji ogrzewania. W ty wypadku nie wietrzmy mieszkania przy włączonym grzejniki i zainstalujmy termostaty. To zdecydowanie ograniczy marnotrawienie energii.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Termin płatności faktury mija, a Ty wciąż czekasz na pieniądze od kontrahenta. Przypominasz o konieczności zrobienia przelewu, a klient informuje cię, że nie dostał żadnego dokumentu. Brzmi znajomo? Nie musi tak być.

Możliwość wystawiania i przesyłania faktur elektronicznych miała w znacznym stopniu wyeliminować problem zaginionych faktur. Papierowy dokument łatwiej zawieruszyć lub położyć na niewłaściwym biurku. Wersja online nie krąży pomiędzy pokojami w firmie i zazwyczaj trafia od razu do odpowiedniej osoby. Przynajmniej w teorii.

Praktyka pokazuje jednak, że i wystawiając elektroniczne dokumenty, można nie doczekać się płatności w terminie. Jak temu przeciwdziałać?

Po pierwsze – poznaj swojego kontrahenta

Co prawda zazwyczaj za niezapłaconymi fakturami stoją zwykłe zbiegi okoliczności i niedopatrzenia, jednak czasami zdarza się, że trafiamy na nieuczciwego kontrahenta. Dlatego zanim zaczniemy współpracę z nowym klientem, warto go sprawdzić.

Wachlarz dostępnych narzędzi do weryfikacji firm jest coraz szerszy. Przede wszystkim można skorzystać z wyszukiwarki CEiDG lub listy podmiotów w KRS. Do dyspozycji mamy też Portal Podatkowy Ministerstwa Finansów lub bazy online Unii Celnej i Podatkowej Komisji Europejskiej, a od niedawna – białą listę podatników VAT.

– Wprowadzona od 1 września tego roku tzw. biała lista podatników VAT pozwala firmom lepiej poznać swoich kontrahentów. Dzięki niej mogą dowiedzieć się między innymi tego, czy dane przedsiębiorstwo jest czynnym podatnikiem VAT, czy może np. odmówiono mu rejestracji lub wykreślono z rejestru i jeśli tak – to na jakiej podstawie prawnej. To pomaga podejmować dobre decyzje biznesowe – tłumaczy Krzysztof Wojtas, prezes zarządu BrainSHARE IT, producenta programu SaldeoSMART.

Biała lista służy też do potwierdzenia numeru bankowego, na jaki powinno się przelewać należności kontrahentowi.

Po drugie – skorzystaj z dobrodziejstw technologii

W samych kontaktach księgowych z kontrahentami znacznie pomóc mogą nowe technologie. Na rynku jest wiele aplikacji i systemów, które pozwalają wystawiać elektroniczne faktury, archiwizować je i przesyłać do klientów. Tego typu rozwiązania minimalizują też liczbę błędów, które mogą pojawić się na dokumencie, takich jak nieprawidłowy numeru rachunku bankowego czy zła data płatności. Każda błędna informacja na fakturze powoduje zwrot druku do wystawcy i tym samym przesuwa w czasie realizację przelewu.

Co istotne, dobre programy księgowe są przez producentów na bieżąco aktualizowane i uzupełniane o elementy wymagane prawem. Dzięki temu przedsiębiorca zyskuje niezbędne narzędzia do prawidłowego rozliczenia się z fiskusem, bez konieczności śledzenia zmian podatkowych czy ustawowych.

Po trzecie – bądź na bieżąco

Jednak nawet wersja elektroniczna faktury nie rozwiązuje wszystkich problemów. Dokumenty przesyłane mailem w postaci załączonego pliku pdf także czasem przepadają w niewyjaśnionych okolicznościach. Dlaczego? Niektóre programy pocztowe traktują wiadomości z załącznikiem jak spam i przenoszą je od razu do folderu na niechciane treści w skrzynce odbiorczej. Dodatkowo, przedsiębiorcy otrzymują z roku na rok coraz więcej e-maili, co podnosi ryzyko tego, że nawet zaakceptowana przez system pocztowy wiadomość nie zostanie przez nich zauważona w gąszczu innych.

Kłopotów mogą też przysporzyć wirusy. Zdarzają się takie, które podmieniają treści w załączonych do e-maili dokumentach. Wystarczy, że zmodyfikują numer konta, na jaki mają trafić pieniądze, aby płatność wykonana przez naszego kontrahenta nigdy do nas nie dotarła.

– Przedsiębiorcy mają sporo problemów z fakturami w formacie pdf. Całe szczęście większości z nich można już zapobiec. Między innymi dzięki przesyłaniu w mailach nie samych faktur, a linków do nich. Wprowadziliśmy właśnie taką możliwość do naszego rozwiązania SaldeoSMART. Dzięki temu odbiorca faktury dostaje maila z linkiem prowadzącym bezpośrednio do naszego serwera, z którego może pobrać fakturę lub automatycznie zapisać ją w swoim panelu. Gdy tylko kliknie w link, wystawca dokumentu dowie się, że faktura dotarła do adresata. To pozwoli uniknąć sytuacji, w których niepłacący kontrahent tłumaczy swoją opieszałość w realizacji przelewu tym, że nie otrzymał faktury – dodaje Krzysztof Wojtas z SaldeoSMART.

Przedsiębiorca dbający o swoje interesy powinien więc śledzić nowinki technologiczne, aby nie przeoczyć tej, która może pomóc mu w prowadzeniu biznesu.

Po czwarte – zabezpiecz się umową

Nawet pełen dobrych chęci kontrahent, dysponujący najnowszymi narzędziami, może wciąż nie spieszyć się z opłacaniem faktur. To dlatego sprawę konsekwencji takiego zachowania warto poruszyć już na etapie konstruowania i zawierania umowy. Na co zwrócić uwagę? Przede wszystkim w dokumencie dobrze jest zawrzeć informację o sposobie rozliczenia oraz warunkach koniecznych do spełnienia, by domagać się zapłaty. Dodatkowo w umowie warto zapisać termin płatności faktur oraz informację o tym, co stanie się, jeśli klient nie wywiąże się ze swojego obowiązku finansowego. To może oznaczać np. wstrzymanie świadczenia usługi lub dostarczania towarów do momentu uregulowania płatności.

Jeśli natomiast mimo wszystkich tych zabezpieczeń kontrahent wciąż unika płatności, przedsiębiorca może wziąć pod uwagę takie narzędzia jak zaliczki czy kaucje, które ograniczą straty wynikające z niezapłaconych faktur.

Przestoje w płatnościach bywają początkiem wielu problemów firmy. To dlatego warto wykorzystać wszystkie możliwości, także te technologiczne, aby faktura nie zawierała błędów i dotarła do klientów na czas.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Aż 60,5 mln zł długu ma przedsiębiorca-rekordzista wpisany do Krajowego Rejestru Długów. To firma z branży budowlanej działająca w Świętokrzyskiem. Ławka rekordzistów jest znacznie dłuższa, bo równie „imponującą” kwotę – niemal 50 mln zł – ma do oddania przedsiębiorca z powiatu elbląskiego w województwie warmińsko-mazurskim. Nieopłacanie faktur za towary i usługi to plaga polskiej gospodarki, która paraliżuje działalność wielu firm, a nawet całych branż.

Nieuregulowane płatności przedsiębiorstw, widniejące w Krajowym Rejestrze Długów, to już 9,4 mld zł. Za towary i usługi swoim kontrahentom nie zapłaciło 281 251 firm. Średnie zadłużenie wynosi obecnie nieco ponad 34 tys. zł. Na tym tle mocno wyróżniają się przedsiębiorcy-rekordziści w poszczególnych województwach, których zaległości wielokrotnie przekraczają statystyczne zadłużenie.

Przygnieceni ciężarem długów

Choć największe zobowiązania mają przedsiębiorstwa z Mazowsza (1,9 mld zł, na które zapracowało 52 715 firm), Śląska (1,3 mld zł i 37 016 podmiotów) i Wielkopolski (982 mln zł i 28 165 przedsiębiorstw), to nie tam należy szukać rekordzisty. Jest to spółka z o.o. z powiatu ostrowieckiego w województwie świętokrzyskim, prowadząca działalność w sektorze budowlanym. Ma ona do oddania 60,5 mln zł. Z tego 40,2 mln zł zalega funduszowi sekurytyzacyjnemu, do którego trafiły należności pierwotnych wierzycieli, 20,2 mln zł firmie konsultingowej, a 1,8 mln zł towarzystwu ubezpieczeniowemu.

Jeśli popatrzymy na województwa przez pryzmat firm-rekordzistów, to na drugim miejscu jest Warmińsko-Mazurskie. Tam przedsiębiorca z powiatu elbląskiego, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą w branży IT, nie zapłacił w terminie blisko 50 mln zł. Czeka na nie firma sprzedająca sprzęt RTV oraz maszyny i urządzenia.

Trzeci w rankingu rekordzistów jest Śląsk, gdzie w powiecie żywieckim działa spółka akcyjna z branży zarządzania nieruchomościami. Ma ona zobowiązania na 28,1 mln zł –  głównie wobec funduszu sekurytyzacyjnego, ale zalega także z mniejszymi sumami wobec firmy budowlanej (10,5 tys. zł), transportowej (3,5 tys. zł) i… konsumenta (20,3 tys. zł).

– Pamiętajmy, że kij ma dwa końce. Z jednej strony jest przedsiębiorca-dłużnik, który nie rozliczył się za towar lub usługę. Z drugiej kontrahent-wierzyciel, który ten towar sprzedał, a nie dostał zapłaty i tego powodu zaczyna tracić płynność finansową. Bo też ma swoich dostawców i pracowników, którym musi zapłacić. Za chwilę sam więc może stać się dłużnikiem. Płatności w gospodarce to obieg zamknięty, a kilkadziesiąt milionów złotych długu to przygniatająca kwota, zwłaszcza gdy chodzi o jednoosobową działalność gospodarczą. Stąd już prosta droga do upadłości – wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Tylko w pierwszej połowie tego roku zbankrutowały w Polsce 282 firmy. Co druga z nich była notowana w KRD w dniu ogłoszenia upadłości przez sąd. Ich łączne zadłużenie wynosiło 17,2 mln zł. Według danych KRD, bankruci narazili na straty co najmniej 317 wierzycieli.

Nie czekać, działać

Gdy na zestawienie rekordzistów w regionach spojrzymy od dołu, widać, że „najmniejsze” zaległości znajdziemy w województwie opolskim. Konto spółki z o.o., która ma tam siedzibę, obciążają zobowiązania na nieco ponad 4 mln zł. Z tego 3,9 mln zł powinna ona zwrócić funduszowi sekurytyzacyjnemu, a resztę m.in. firmie sprzedającej materiały budowlane.

Drugi „najmniej” zadłużony rekordzista prowadzi działalność na Podkarpaciu w powiecie rzeszowskim. To spółka jawna, która powinna zapłacić wierzycielom 5,4 mln zł. Z tego prawie 5,4 mln zł bankowi spółdzielczemu, a resztę ubezpieczycielowi (19 tys. zł) i funduszowi sekurytyzacyjnemu (2,7 tys. zł). Ma też dług w… kiosku na 427 zł.

Trzecie miejsce od dołu tabeli należy do województwa zachodniopomorskiego, gdzie sp. z o.o. z powiatu szczecińskiego ma do spłaty 6,1 mln zł. Gros tej sumy, bo prawie 5,5 mln zł, powinno trafić do funduszu sekurytyzacyjnego, a 603 tys. zł do firmy odzieżowej oraz 15 tys. zł do firmy kurierskiej.

– Z naszej praktyki w obsłudze przedsiębiorstw wynika, że jeśli należności są przeterminowane do 3 miesięcy, udaje się odzyskać 70-80 procent z nich. W przypadku faktur sprzed ponad 12 miesięcy skuteczność wynosi 20-25 proc. Powyżej tego okresu odzyskanie jest już bardzo trudne. Dlatego przedsiębiorcy nie powinni biernie czekać na zapłatę, tylko od razu reagować, na przykład dzwoniąc do kontrahenta, czy wysyłając mu ponaglenia – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Najmniej rzetelnie płaci budownictwo, transport i handel

Najnowsze badanie „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” Krajowego Rejestru Długów i Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce, wskazuje, że firmy czekają obecnie na zapłatę od kontrahentów 3 miesiące i 25 dni. Zwiększyły się natomiast koszty, jakie ponoszą one w związku ze skutkami i przeciwdziałaniem opóźnieniom w płatnościach od partnerów. Aktualnie to już 6,3 procent wszystkich kosztów w firmie.

Widać więc, że niepłacenie za towary i usługi odciska mocne piętno nie tylko na działalności poszczególnych firm, ale rozlewa się na całe branże. Według danych KRD, najbardziej zadłużone sektory to budownictwo, transport i handel. Jeśli popatrzeć na to oczami przedsiębiorców, którzy wzięli udział w badaniu „Rzetelność branżowa”, przeprowadzonym przez Keralla Research na zlecenie Rzetelnej Firmy, działającej pod patronatem KRD, widać tu zbieżność. Na bazie własnych doświadczeń wskazali oni, że najmniej solidne w regulowaniu zobowiązań są budownictwo, usługi wykonawczo-remontowe i transport.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Choć ulga badawczo-rozwojowa obowiązuje już od 2016 roku, a Innovation box od początku 2019 roku, to pierwszy raz ta druga zostanie rozliczona dopiero w zeznaniu rocznym. Wielu przedsiębiorców nie wie jednak, jak z nich korzystać, czy można je ze sobą łączyć, by zaoszczędzić na podatkach. Ekspertka z kancelarii prawnej Ecovis Legal Poland wyjaśnia, jakie przywileje wiążą się z obiema ulgami i jakie profity można z nich czerpać.

Ulga B+R

Ulga B+R, która weszła do przepisów podatkowych 1 stycznia 2016 roku, została wprowadzona na działalność badawczo-rozwojową. Dzięki niej od 1 stycznia 2018 roku wszyscy przedsiębiorcy prowadzący działalność badawczo-rozwojową, bez względu na jej wielkość, mogą korzystać z odliczenia w wysokości 100% kosztów kwalifikowanych lub do 150% w przypadku centrów badawczo-rozwojowych.

– Wydatki poniesione na działalność B+R mogą zostać dwukrotnie odliczone przez podatnika, po raz pierwszy w momencie ujęcia ich w kosztach uzyskania przychodów firmy, a po raz drugi poprzez odliczenie ich od podstawy opodatkowania jako ulgę podatkową w zeznaniu rocznym. Natomiast w przypadku, gdy podatnik poniósł stratę ze swojej działalności albo osiągnął dochód niższy niż przysługujące odliczenie z tytułu ulgi B+R, ma prawo przenieść na kolejne 6 lat koszty kwalifikowane w celu ich późniejszego uwzględnienia w zeznaniu rocznym, obniżając tym samym kwotę podatku do zapłaty – mówi Agata Wleklińska z kancelarii prawnej Ecovis Legal Poland.

Należy pamiętać, że takie wydatki muszą być ujęte odrębnie w ewidencji księgowej spółki, choć jednocześnie są one wydatkami, które standardowo spółka może zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu. Spełnienie powyższych wymogów pozwala na odliczenie 100% lub 150% takiego kosztu od obliczonego dla podatnika dochodu do opodatkowania.

– Według opublikowanych przez Ministerstwo Finansów danych liczba podmiotów, które zdecydowały się skorzystać z preferencji B+R systematycznie rośnie, jednak jak pokazują statystyki, wzrost ten nie jest jeszcze zadowalający. W 2018 roku z ulgi skorzystało 984 podatników, co stanowi wzrost o prawie trzy czwarte w stosunku do roku poprzedniego, a biorąc pod uwagę, że w 2016 r. z odliczenia skorzystało jedynie 264 podmiotów można stwierdzić, że zainteresowanie tą preferencją stale wzrasta. Jednak biorąc pod uwagę korzyści jakie daje zastosowanie ulgi, które oznaczają nie tylko oszczędności podatkowe, ale również możliwość podniesienia dynamiki rozwoju oraz kreatywności podmiotów gospodarczych oraz to, że spośród ponad 3 mln podmiotów gospodarczych działających w Polsce z ulgi B+R w 2018r. skorzystało jedynie 984 podmiotów, to wynik jest wręcz zatrważający. Zatem liczba podmiotów prowadzących prace badawczo-rozwojowe, jest cały czas zbyt mała, za co podatnicy winą obarczają, m.in. niejasne przepisy – dodaje ekspertka.

INNOVATION BOX

Druga ulga obowiązuje od 1 stycznia 2019 roku i jest ściśle związana z ulgą B+R. Warunkiem koniecznym do skorzystania z IP BOX jest prowadzenie działalności B+R bezpośrednio związanej z wytworzeniem, rozwinięciem lub ulepszeniem prawa własności intelektualnej. Zastosowanie tej preferencji natomiast nie wyklucza możliwości równoczesnego korzystania z ulgi B+R. IP BOX daje prawo do preferencyjnej 5% stawki podatku wszystkim przedsiębiorcom, którzy prowadzą innowacyjną działalność i spełniają określone warunki, bez względu na formę prowadzenia działalności.

– Należy pamiętać, że IP BOX jest rozwiązaniem dotyczącym przychodów (korzyść podatkową uzyskuje się poprzez generowanie dochodów), natomiast B+R jest ulgą kosztową, w przypadku której korzyść podatkową uzyskuje się poprzez ponoszenie wydatków – kontynuuje Agata Wleklińska.

Ulgę B+R można uwzględnić przy obliczaniu dochodu opodatkowanego na zasadach ogólnych, natomiast IP BOX – przy dochodach z kwalifikowanych praw własności intelektualnej. Taka ulga ma zachęcić przedsiębiorców do angażowania się w działalność badawczo-rozwojową i może z niej korzystać każda firma, która chce skomercjalizować swój wynalazek.

Przepisy a rzeczywistość

Koszty w ramach ulgi B+R można odliczyć przy jednoczesnym wykorzystaniu ulgi IP BOX, lecz nie w ramach jednego dochodu. Podatnik w tym samym roku podatkowym może zastosować ulgę B+R oraz IP BOX wobec różnych kategorii dochodu (B+R wobec dochodu opodatkowanego na zasadach ogólnych oraz IP BOX wobec dochodu z kwalifikowanego IP). Może również zdecydować o skorzystaniu tylko z ulgi B+R lub tylko z preferencji IP BOX, bądź z ulgi i preferencji, w zależności od jego sytuacji faktycznej warunkowanej cyklem rozwojowym kwalifikowanego IP.

– Dużym problemem jest niewystarczające korzystanie z obu przywilejów, które pozwalają na osiągnięcie oszczędności podatkowych, a z drugiej strony dają szansę na rozwój innowacji i kreatywności w Polsce. Przez niejasne przepisy oraz definicje przedsiębiorcy nie wiedzą, jak dokładnie mogą korzystać z B+R i IP BOX i czy mogą je łączyć. W końcu działalność B+R to nie tylko prace nad stworzeniem produktów czy technologii innowacyjnych na skalę światową, lecz dla celów tej ulgi ta innowacyjność produktu bądź procesu jest oceniana na poziomie danego przedsiębiorstwa. Wszystko zależy od odpowiedniej kampanii i wyjaśnienia przedsiębiorstwom, na czym one polegają – kończy ekspertka.

0 FacebookTwitterPinterestEmail

Ustawa o transporcie drogowym, zwana lex Uber, która wejdzie w życie od stycznia 2020 roku, zrówna zasady funkcjonowania taksówek i innych firm przewozu osób. Ułatwi dostęp do licencji, zniesie egzaminy i umożliwi korzystanie z wirtualnego taksometru. – To pozwoli na bardziej elastyczne kształtowanie podaży i popytu oraz cen na rynku – ocenia Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający Free Now. Jak podkreśla, przyszłością rynku są aplikacje, które umożliwią zamówienie różnych środków transportu, np. oprócz samochodu także hulajnogę czy rower. Zamiast ceną, przewoźnicy będą zaś konkurować jakością usługi i standardem samochodu.

Wirtualny taksometr

– Nowa ustawa zezwoli na korzystanie z wirtualnego taksometru, czyli nie trzeba będzie już uzbrajać auta w fizyczny taksometr i będzie można korzystać w tym celu z aplikacji, która będzie ustalała ceny. Nowa ustawa wyrówna szanse pomiędzy wszystkimi podmiotami świadczącymi usługi przewozów, bo wszystkie będą musiały być świadczone pod logo taxi, czyli z kogutem, oraz z oklejeniem miejscowym. To będzie dotyczyć również naszych konkurentów, którzy świadczą taką usługę dzisiaj bez spełnienia tych wymogów – przekonuje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający FREE NOW.

Nowelizacja ustawy transportowej, tzw. lex Uber rewolucjonizuje rynek taksówek i przewozu osób. Przede wszystkim wprowadzi taksówkarzy w XXI wiek, a to ze względu na aplikację mobilną, która będzie mogła zastąpić tradycyjny taksometr czy kasę fiskalną. Od 2020 roku egzaminy z topografii miasta nie będą już potrzebne. Ponadto wszyscy kierowcy, także ci korzystający z platform przewozowych, będą musieli posiadać licencję.

– To chyba jest najlepsze, co mogło się przydarzyć, że wszystkie podmioty na rynku będą działały według tych samych zasad w korzyścią dla konsumentów – ocenia Krzysztof Urban.

Nowe przepisy upowszechnią aplikacje mobilne w przewozie osób. Z raportu DELab UW i mytaxi (dziś jako Free Now) „Taksówkarz – cyfrowy przedsiębiorca” wynika, że ponad 90 proc. kierowców taksówek uważa, że aplikacja jest o wiele wygodniejszym narzędziem do przyjmowania zleceń niż radio-taxi.

Rynek transportu osób w Polsce zmienia się bardzo szybko

Z jednej strony mamy do czynienia z szybko rosnącym popytem na tę usługę. Z drugiej strony nowoczesne platformy służące do zamawiania przejazdu są wygodne i szybkie, w związku z czym wnoszą nową jakość, zarówno dla kierowców, jak i dla pasażerów – podkreśla Urban.

Z raportu iTaxi „Polskie taksówki” wynika, że przy zamawianiu taksówki najważniejsza dla klientów jest cena (85 proc.) i dostępność taksówki w danym momencie (blisko 80 proc.). Coraz większą wagę przykładamy też do jakości obsługi (47 proc.) i standardu samochodu (39 proc.).

– Zmiany idą w kierunku unowocześniania floty. Przeciętna taksówka w Warszawie jest nowszym i bardziej ekologicznym samochodem niż inny przeciętny samochód poruszający się po mieście. W przyszłości również tę branżę czeka elektryfikacja, będzie coraz więcej samochodów bezemisyjnych, a w dalszej przyszłości zobaczymy, jak prędko uda się wprowadzić autonomiczne samochody – mówi Krzysztof Urban.

Platformy wprowadzają dla klientów różne opcje, np. przejazdu łączonego z innymi klientami, transport taksówką o wyższym standardzie. W przyszłości chcą im oferować także korzystanie z innych form transportu, np. wynajęcie hulajnogi czy roweru.

– Chcemy zbudować platformę, która z jednej strony będzie agregowała nasze usługi, a z drugiej strony jej interfejs będzie umożliwiać integrowanie usług innych dostawców – zapowiada dyrektor zarządzający FREE NOW. – Zmierzamy w kierunku multi platformy, która będzie oferować różne sposoby przemieszczania się po mieście. Zależnie od tego, czy podróżujemy prywatnie, służbowo, jaka to jest godzina dnia i nocy, jakie mamy potrzeby, będziemy mogli  docelowo wybrać, czy chcemy poruszać się komunikacją miejską, taksówką, hulajnogą, czy może wypożyczyć auta na minuty.

0 FacebookTwitterPinterestEmail
Newer Posts